Przyroda w promieniu 200 m
Kto tu mieszka oprócz was
Działka nie jest ogrodzona i to jest cała tajemnica. Nic tu nie zapala się samo, nikt nie grodzi przejścia — więc zwierzęta chodzą tędy tak, jakby domu nie było.
Sarny widujemy niemal codziennie, a kilka razy w miesiącu chodzą po samej posesji — wcześnie rano, kiedy jeszcze nikt nie wyszedł na taras. Zdarzyło się, że przechodziły pięć metrów od drzwi.
Po trawniku kręcą się też zające i bażanty — jednych i drugich jest w okolicznych polach sporo. Na miedzach i pod lasem wygrzewają się jaszczurki.
Reszta to kwestia szczęścia i pory. Raz zimą, z bliska, sowa. W lipcu, w ciepły wieczór po upalnym dniu — świetliki; zdarzyło się dwa razy.
W powietrzu
Dwa zupełnie różne sposoby polowania
Wysoko nad łąkami krążą orliki krzykliwe — wiosną zwykle jedna para, późnym latem i jesienią bywa ich kilka. Poznaje się je po długich, deskowatych skrzydłach z siedmioma rozstawionymi „palcami” i białych przecinkach u nasady lotek.
Zupełnie inaczej poluje pustułka: staje nieruchomo w powietrzu, szybko trzepocząc, z zupełnie znieruchomiałą głową — a potem spada na łąkę jak kamień. Najlepiej widać to wiosną i jesienią. Jastrząb, wbrew temu, co się często słyszy, nie zawisa nigdy; poluje z zasadzki, nisko wzdłuż zarośli.
Raz, przy Przełęczy Rydza-Śmigłego kilka kilometrów stąd, trafił się orzeł przedni siedzący na jezdni. Jednorazowo — w całych polskich Karpatach gniazduje ich 27–30 par.
Sady i pastwiska
Dwa tygodnie w roku, dla których warto przyjechać
To rejon sadowniczy z dziada pradziada i widać to najmocniej przez dwa tygodnie w roku: całe pola stoją wtedy w bieli — jabłonie, śliwy i wszystko, co kwitnie obok.
Za miedzą pasie się stado polskiej czerwonej — rodzimej rasy objętej programem ochrony zasobów genetycznych. Nie jest tu przypadkiem: powiat limanowski uchodzi za kolebkę jej podgórskiej odmiany, a pierwsze obory udokumentowano w tych stronach w 1876 roku. W Szczyrzycu — w tej samej gminie co my — cystersi hodują ją od XIII wieku i co roku odbywa się tam krajowa wystawa czerwonego bydła.
Krowy na łące i sąsiad z koniem — zimą zaprzężonym w sanie — to już nie atrakcja, tylko normalny widok z okna.
Ciemne niebo
Skutek uboczny jednej decyzji
Nic się tu nie zapala samo, kiedy przez trawnik przechodzi zwierzę. To wybór, nie oszczędność: reflektor budzący się przy każdym przejściu sarny wypłoszyłby dokładnie to, o czym jest ta strona.
Oświetlenie tarasu i schodów wejściowych oczywiście jest — po prostu rzadko je włączamy, bo psuje widzenie nocne. Nagroda jest taka, że przy czystym niebie Drogę Mleczną widać stąd gołym okiem.
Natura 2000 i rezerwat
Co i gdzie jest tu objęte ochroną
Jakieś 700 m stąd zaczyna się obszar Natura 2000 „Ostoje Nietoperzy Beskidu Wyspowego” — chroni kolonie nietoperzy, między innymi w kościele w Wilkowisku i w opactwie w Szczyrzycu. Sama działka leży poza nim.
Dwa i pół kilometra na wschód jest rezerwat Kostrza: 38 hektarów 150-letniej buczyny i jedyne w całym Beskidzie Wyspowym stanowisko języcznika zwyczajnego — paproci o liściach bez wcięć, wyglądającej jak coś, co pomyliło epokę. Sam szczyt Kostrzy jest 3,4 km stąd.
Na suchych, ubogich murawach rośnie dziewięćsił bezłodygowy — ten płaski, leżący wprost na ziemi, objęty ochroną gatunkową. Podziwiać można, zrywać nie.
Dwie rzeczy uczciwie
Bez straszenia i bez przemilczania
Bywają tu żmije — jak wszędzie na nasłonecznionych miedzach w Beskidach. W wysoką trawę warto wejść w pełnych butach i nie wkładać rąk pod kamienie; to mniej więcej ta sama ostrożność, co przy kleszczach. Żmija jest pod ochroną częściową i sama ucieka pierwsza.
W okolicznych lasach są wilki — przez lata widzieliśmy jednego, raz, z bardzo daleka. Prosimy nie dokarmiać dzikich zwierząt i trzymać psa na smyczy, bo to pies bywa dla wilka konkurentem, nie człowiek.
Cisza jest tu za darmo
Reszta ma cennik — sprawdź stawki i zapytaj o wolny termin.